Whisky & Cigar Night z The Glenlivet i Rocky Patel Vintage 1992

Whisky & Cigar Night – The Glenlivet i Rocky Patel Vintage 1992

Na ostatniej Whisky & Cigar Night gwiazdami wieczoru była whisky The Glenlivet i cygaro Rocky Patel Vintage 1992. Mieliśmy okazję przetestować trzy wersje whisky z tej destylarni, która rozpoczęła działalność w 1824 i jest pierwszą legalnie działającą destylarnią w Speyside.

The Glenlivet 12

Po wstrzymaniu sprzedaży na większości rynkach w 2015 niedawno powróciła na sklepowe półki. Tej wersji nie trzeba nikomu chyba przedstawiać. Delikatny, kwiatowy zapach. W smaku lekko słodki, owocowy z posmakiem wanilii i średni długim finishem. 

The Glenlivet 15

 Tak jak wersja 12-to letnia, ta whisky także jest starzona w beczkach po bourbonie jednakże ok 1/3 z nich dojrzewa dodatkowo w beczkach z dębu francuskiego limousine z regionu Dordogne. Tutaj w zapachu wyczuwamy więcej słodyczy niż w młodszej wersji. W smaku możemy wyczuć świeże owoce, jabłka, wanilię a także dodatkowo nuty karmelu i orzechów. Finish długi, słodki, korzenny. Whisky ta jest dużo ostrzejsza w smaku niż 12-to latka. Mi osobiści ta wersja najbardziej smakowała z całej trójki

The Glenlivet 18

Wersja 18-to letnia zadebiutowała w ofercie w 1992 roku i do dziś pozostaje w podstawowej ofercie The Glenlivet. W tym przypadku ok 15% whisky pochodzi z beczek po sherry Oloroso, co przekłada się na słodszy smak. Możemy wyczuć delikatne nuty sherry, wanilię, tofii i ziół.  Mi coś przeszkadzało w finiszu. Był zbyt dębowy, co przełożyło się na ogólnie słabszy odbiór tej whisky.

Rocky Patel  Vintage 1992

Cygarem wieczoru na Whisky & Cigar Night był Rocky Patel  Vintage 1992 w formacie toro.

Dzisiejsze cygaro to kompozycja starzonych przez 5 lat tytoni z Nikaragui i Dominikany owinięte starzonym przez 10 lat, bardzo ciemnym liściem odmiany Sumatra z Ekwadoru. Cygaro typu box-pressed o średniej mocy. Nie powaliło mnie na kolana ale też nie było na co narzekać. Porządne cygaro idealne na taką imprezę, gdzie przeważają rozmowy z innymi aficionados, gdzie degustujemy mocne alkohole i nie zawsze mamy czas na zagłębianie się w niuanse smaku boskiego dymu.

Aberlour 12

Po krótkiej przerwie kontynuowaliśmy degustację. Teraz przyszła pora na Aberlour 12. Dobrze zbalansowana whisky z nutami gorzkiej czekolady, sherry, toffi, jabłek. Wszystko to dzięki poddaniu części whisky Aberlour maturacji w beczkach po sherry.

Ballantine’s

Na koniec nowości od Ballantine’s, które w Polsce swoją premierę miały na festiwalu Whisky Live Warsaw 2017. Jest to pierwsze oficjalne butelkowanie whisky single malt, które to od lat są składowymi blendów z pod znaku Ballantine’s. Pierwsza z nich to Glenburgie 15, delikatna, kwiatowa, lekko słodka choć z krótkim finiszem. Na pewno dużo osób ja polubi. Druga whisky od Ballanine’s to Miltonduff 15. Tym razem dla mnie to niestety klapa, whisky płaska, bez smaku i z zerowym finiszem.

 

Wrażenia z degustacji okiem Maliny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *